Dlaczego warto tu przyjechać?
Jeśli Tatry kojarzą Wam się głównie z morderczym podejściem, łańcuchami i zakwasami, które trzymają przez trzy dni – Dolina Strążyska i Wodospad Siklawica pozwoli Wam odczarować ten mit! To jedna z tych tatrzańskich perełek, która udowadnia, że wcale nie trzeba wchodzić wysoko, żeby poczuć magię gór i nacieszyć oczy spektakularnymi widokami.
Dlaczego warto wybrać właśnie ten kierunek? Przede wszystkim dla Giewontu. To właśnie tutaj, spacerując dnem doliny, możecie podziwiać „Śpiącego Rycerza” w pełnej okazałości. Jego północna ściana wyrasta niemal pionowo nad Polaną Strążyską, robiąc piorunujące wrażenie – zwłaszcza jeśli do tej pory znaliście go tylko z perspektywy Krupówek.

To trasa idealna na górski „reset”. Szukacie pomysłu na rozgrzewkę przed trudniejszymi szlakami? A może planujecie wycieczkę z dziećmi lub po prostu macie ochotę na spokojny spacer w otoczeniu natury, bez walki o każdy oddech? Strążyska będzie strzałem w dziesiątkę.
Wisienką na torcie tej wycieczki jest tytułowy Wodospad Siklawica. I tutaj mała uwaga dla początkujących tatromaniaków – nie mylcie go z Wielką Siklawą w Dolinie Pięciu Stawów! Nasza Siklawica jest mniejsza, bardziej kameralna, ale ukryta w cieniu wielkich ścian Giewontu ma niesamowity, nieco tajemniczy klimat. To idealne miejsce, by usiąść na kamieniu, zamknąć oczy i posłuchać szumu wody.
Informacje praktyczne – Zanim wyruszysz
Logistyka to podstawa udanej wycieczki – nikt nie lubi zaczynać dnia od nerwowego szukania miejsca parkingowego, prawda? Dolina Strążyska jest bardzo popularna, dlatego warto zaplanować ten wypad z głową. Oto garść sprawdzonych informacji, które ułatwią Wam życie.
Dojazd i Parking
Jeśli poruszacie się samochodem, kierujcie się na ulicę Strążyską. Samochód możecie zostawić na parkingu zlokalizowanym niemal przy samym wejściu do Parku. Link: https://maps.app.goo.gl/TABsb4DE1pF9kFaL6
Wskazówka: W szczycie sezonu (wakacje, długie weekendy) parking zapełnia się błyskawicznie. Koszt to zazwyczaj standardowa zakopiańska stawka za cały dzień.
Komunikacja miejska – opcja eko i bez stresu
Szczerze? To opcja, którą bardzo polecamy. Z centrum Zakopanego (np. z okolic dworca PKP/PKS) kursują busy z napisem „Dolina Strążyska”. Jeżdżą bardzo często, zwłaszcza w sezonie, i dowożą Was pod samo wejście na szlak. Odchodzi Wam stres związany z parkowaniem.
Bilety do TPN
Wejście do Doliny Strążyskiej oznacza wejście na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego, więc musicie wykupić bilet wstępu. Aktualne ceny wstępu do TPN znajdziecie tutaj.
Pro tip: Szkoda czasu na stanie w kolejce do budki! Bilety możecie kupić online (przez stronę tpn.pl lub aplikacje biletowe) jeszcze przy porannej kawie. Kod QR w telefonie w zupełności wystarczy.
Czas przejścia
Samo przejście z parkingu pod Wodospad Siklawica i z powrotem to czystego marszu około 1 godzina 40 minut. Jednak doliczając postoje na zdjęcia, zachwyt nad Giewontem na polanie i wizytę w herbaciarni, bezpiecznie jest założyć 2 – 2,5 godziny. To idealna trasa na powolne, leniwe przedpołudnie.
Opis szlaku – Spacer Doliną Strążyską (Szlak Czerwony)
Po przekroczeniu bramek parku i zostawieniu za plecami miejskiego zgiełku, wchodzicie w świat, w którym rządzi natura. Szlak prowadzący dnem doliny oznaczony jest kolorem czerwonym, ale bez obaw – w tym przypadku kolor nie oznacza stopnia trudności!


Charakterystyka trasy – spacer, nie wspinaczka
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to wygoda. Ścieżka jest szeroka, szutrowa i bardzo dobrze utrzymana. Droga wznosi się w górę tak łagodnie, że momentami można zapomnieć, że jesteśmy w wysokich górach.
- Dla kogo? To idealna trasa dla rodzin z dziećmi. Co ważne – można tu śmiało wjechać wózkiem dziecięcym (najlepiej takim na nieco większych kołach, bo to jednak szuter). Dojedziecie nim wygodnie aż do samej Polany Strążyskiej.
Co słychać i widać dookoła?
Waszym wiernym towarzyszem na tym odcinku będzie Potok Strążyski. Idziecie niemal cały czas wzdłuż jego biegu, a szum wody działa niesamowicie kojąco. Woda jest krystalicznie czysta, tworzy małe kaskady i wiry – warto przystanąć na jednym z drewnianych mostków, żeby po prostu popatrzeć w nurt.

Choć dolna część doliny jest zalesiona (dominuje tu piękny las bukowo-jodłowy), to co jakiś czas spomiędzy drzew wyłaniają się imponujące formacje skalne. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na Kominy Strążyskie – strzeliste, dolomitowe turnie, które dodają temu spacerowi „pazura”.
Podsumowując, ten etap to czysta rekreacja. Możecie iść ramię w ramię, rozmawiać i chłonąć zapach lasu. Nie ma tu przepaści, łańcuchów ani stromych podejść. To doskonały wstęp do tego, co czeka Was za chwilę na polanie.
Polana Strążyska i Herbaciarnia
Po około 30–40 minutach spokojnego marszu las się kończy, a przed Wami otwiera się widok, dla którego warto było ruszyć się z kanapy. Witajcie na Polanie Strążyskiej! To tutaj większość turystów zatrzymuje się w pół kroku z głośnym „wow”.
Giewont na wyciągnięcie ręki
Jeśli myśleliście, że Giewont robi wrażenie z Zakopanego, to poczekajcie, aż zobaczycie go stąd. Znajdujecie się dokładnie pod jego Północną Ścianą. Z tej perspektywy „Śpiący Rycerz” nie wygląda na śpiącego – wygląda potężnie, groźnie i wręcz przytłacza swoją bliskością. Ściana wznosi się pionowo kilkaset metrów nad Waszymi głowami. To jeden z tych widoków w Tatrach, który „zwala z nóg” i uświadamia potęgę gór, nawet jeśli stoicie bezpiecznie na płaskiej łące.

Herbaciarnia – klimat jak za dawnych lat
Na środku polany stoi uroczy, drewniany szałas – to słynna Herbaciarnia. Nie spodziewajcie się tu luksusowej restauracji, ale właśnie w tym tkwi urok tego miejsca! Jest surowo, góralsko i bardzo klimatycznie. Warto tu zamówić gorącą herbatę (szczególnie w chłodniejszy dzień) lub coś słodkiego na wzmocnienie i usiąść na drewnianej ławie z widokiem na góry. To idealny moment na „ładowanie baterii” przed ostatnim podejściem.
Dojście do Wodospadu Siklawica (Szlak Żółty)
Z Polany Strążyskiej ruszamy na ostatni etap wycieczki. Tutaj zmieniamy kolor szlaku na żółty, a spacerowa aleja zmienia się w prawdziwą górską ścieżkę.

To krótki odcinek – zajmie Wam około 10-15 minut w jedną stronę – ale charakter trasy zmienia się diametralnie. Koniec z szeroką drogą dla wozów. Wchodzimy głębiej w las, ścieżka zwęża się i prowadzi po kamieniach.
Wielki finał: Wodospad Siklawica
Gdy dotrzecie do końca ślepego zaułka doliny, przywita Was on – Wodospad Siklawica. Spada z dwóch prawie pionowych ścian (choć z dołu najlepiej widać tę dolną kaskadę) i ma łącznie 23 metry wysokości. Co czuć? Przede wszystkim przyjemny chłód. W upalne dni to prawdziwe zbawienie! Rozpryskująca się woda tworzy naturalną mgiełkę, która orzeźwia lepiej niż klimatyzacja. W dni zimowe tworzą się lodospady, które również mają swój urok.

Tłok pod ścianą – jak żyć?
Miejsce pod samym wodospadem jest dość ciasne, a chętnych do zobaczenia go z bliska – wielu. W sezonie bywa tu tłoczno.
Nasza rada: Uzbrójcie się w cierpliwość. Ludzie zazwyczaj robią zdjęcie i odchodzą, więc wystarczy poczekać kilka minut, by złapać moment względnego luzu przy samej tafli wody.
Opcje powrotu i przedłużenia wycieczki
Nacieszyliście się pięknem wodospadu? Pora na decyzję: „co dalej?”. Macie tutaj trzy główne opcje, w zależności od tego, ile macie sił i czasu.
Opcja 1 – Powrót tą samą drogą (Wersja „Lajt”)
To najczęściej wybierany wariant, zwłaszcza jeśli jesteście z dziećmi lub wózkiem. Wracacie żółtym szlakiem na Polanę Strążyską, a potem czerwonym w dół do parkingu.
- Plusy: Znacie już trasę, jest tylko w dół, więc idzie się szybko i przyjemnie. Idealne zakończenie spaceru.
Opcja 2 – Atak na Sarnią Skałę (Wersja „Dla ambitnych”)
Jeśli spacer dnem doliny to dla Was tylko rozgrzewka i czujecie niedosyt – na Polanie Strążyskiej skręćcie na czarny szlak (Ścieżka nad Reglami) w kierunku Sarniej Skały.
- Ostrzeżenie: Tutaj żarty się kończą! Spacer zmienia się w prawdziwy trekking. Podejście jest dość strome, kamieniste i potrafi wycisnąć siódme poty (tzw. „schody do nieba”).
- Nagroda: Widok ze szczytu Sarniej Skały to absolutna topka Tatr. Giewont macie stąd niemal na wyciągnięcie ręki (wygląda jeszcze potężniej!), a w drugą stronę rozpościera się genialna panorama na całe Zakopane i Podhale. Warto się zmęczyć!
Opcja 3 – Pętla przez Dolinę Białego (Wersja „Krajoznawcza”)
Nie lubicie wracać tą samą drogą? Możecie zrobić pętlę. Z Polany Strążyskiej kierujecie się na Czerwoną Przełęcz (kierunek Sarnia Skała), a potem schodzicie w dół Doliną Białego (szlak żółty).
- Dlaczego warto? Dolina Białego jest głębsza, bardziej dzika i słynie z niesamowitych formacji skalnych oraz jasnych wapieni (stąd nazwa).
- Logistyka: Wyjdziecie w innej części Zakopanego (bliżej skoczni). Żeby wrócić do samochodu zostawionego na Strążyskiej, musicie przejść spacerową Drogą pod Reglami (ok. 20-30 min spaceru). To świetna opcja na całodniową wycieczkę.
Podsumowanie i ocena szlaku
Czas na nasz subiektywny werdykt! Czy Dolina Strążyska i Wodospad Siklawica to miejsca, które musicie odhaczyć na swojej liście? Zdecydowanie tak, choć z małym „ale” dotyczącym popularności tego miejsca.
Szczególnie warto jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z Tatrami, szukacie miejsca na „rozruch” po podróży lub po prostu macie gorszy dzień kondycyjny, a nie chcecie rezygnować z górskich widoków. Bliskość Giewontu i urokliwy wodospad na końcu doliny wynagradzają tłumy turystów.
To miejsce ma w sobie taką prostą, tatrzańską magię – jest łatwo dostępne, a jednocześnie pozwala poczuć respekt do górskich olbrzymów. Pamiętajcie tylko o naszej złotej radzie: kto rano wstaje, ten ma pusty szlak (i ładniejsze zdjęcia)!

Dodaj komentarz