Madera to wyspa wiecznej wiosny, ale wiosna ma to do siebie, że czasem lubi popadać. Kiedy wyruszaliśmy na szlak PR 9 – Levada do Caldeirão Verde, z nieba siąpił lekki deszcz. Zamiast jednak rezygnować, narzuciliśmy kurtki i ruszyliśmy w drogę. I wiecie co? To była najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć. Woda wydobyła z lasu wawrzynolistnego (Laurissilva) tak intensywne odcienie zieleni, że czuliśmy się jak na planie „Parku Jurajskiego”. To jeden z tych szlaków, gdzie deszcz nie psuje szyków – on jest wręcz częścią krajobrazu.

PR 9 – Levada do Caldeirão Verde
Podstawowe informacje – szlak
- Początek i koniec szlaku: Parque Florestal das Queimadas (szlak w tę i z powrotem).
- Dojazd: Najwygodniej samochodem (spory, płatny parking na miejscu). Dojazd autobusem bywa skomplikowany i wymaga dodatkowego pieszego podejścia.
- Długość szlaku: ok. 13 km (w obie strony).
- Czas przejścia: 4,5–5,5 godzin.
- Poziom trudności: Średni. Przewyższenia są minimalne (szlak wiedzie wzdłuż lewady), ale bywa wąsko, mokro, a po drodze trzeba pokonać ciemne tunele.
- Wysokość: ok. 900–980 m n.p.m.
Ważne: Od 2026 r. wejście jest płatne – 4,50 € od osoby. Wymagana jest wcześniejsza rezerwacja przez portal SIMplifica Madeira.


Park Queimadas – bajkowy początek
Nasza przygoda zaczęła się w Parque Florestal das Queimadas. Już na starcie przywitały nas urocze, tradycyjne domki z dachami krytymi strzechą (tzw. casas de colmo), przypominające te ze słynnej Santany. Lekka mżawka i snująca się między drzewami mgła sprawiły, że miejsce wyglądało jak wyjęte z baśni braci Grimm. Obok znajdowała się mała kawiarnia, w której postanowiliśmy wypić kawę przed drogą.

W głąb pradawnego lasu
Gdy tylko weszliśmy na właściwą ścieżkę wzdłuż lewady, otoczył nas niesamowity spokój. Szliśmy wzdłuż kanału wodnego, a z każdej strony otaczała nas bujna, soczyście zielona roślinność. Lekki deszcz sprawiał, że wielkie paprocie i mchy pokrywające pnie starych drzew błyszczały od kropel. Szum wody w lewadzie mieszał się z delikatnym miarowym bębnieniem deszczu o nasze kaptury. Powietrze pachniało mokrą ziemią i lasem – zapach nie do podrobienia!


Trasa jest w większości płaska i bardzo przyjemna, choć przy deszczowej aurze pod nogami zrobiło się trochę błota. Momentami ścieżka staje się dość wąska i prowadzi tuż nad stromymi zboczami. Na szczęście najbardziej niebezpieczne odcinki zabezpieczone są solidnymi, metalowymi barierkami, więc czuliśmy się bardzo bezpiecznie, mogąc po prostu chłonąć widoki. A te, wyłaniające się zza chmur doliny, zapierały dech w piersiach.


Tunele – odrobina adrenaliny
Im dalej w las, tym robiło się ciekawiej. Szlak PR 9 to nie tylko spacerek po płaskim, to także cztery tunele wydrążone prosto w wulkanicznej skale. To moment, w którym wyciągnięcie czołówki (lub przynajmniej telefonu z latarką) było absolutnie konieczne. W tunelach jest ciemno, miejscami bardzo nisko, a przy deszczowej pogodzie trzeba uważać na kałuże i wodę skapującą z sufitu. Czasem musieliśmy iść mocno pochyleni, ale to tylko dodało całej wędrówce nieco przygodowego, awanturniczego charakteru.



Zielony Kocioł – spektakularny finał
Po około dwóch godzinach marszu dotarliśmy do celu – Caldeirão Verde, czyli Zielonego Kotła. Nazwa jest niezwykle trafna. Zobaczyliśmy przed sobą potężny amfiteatr z pionowymi, obrośniętymi zielenią skałami, z których z wysokości około 100 metrów spływał ogromny wodospad, uderzając z hukiem w szmaragdowe jeziorko u podstawy.


Woda unosząca się w powietrzu od wodospadu łączyła się z mżawką, tworząc dookoła nas magiczną mgiełkę. Zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę, by zjeść kanapki, ciesząc oczy tym surowym i majestatycznym widokiem. I choć byliśmy nieco przemoczeni, to uśmiechy nie schodziły nam z twarzy. Powrót odbywał się tą samą trasą, ale perspektywa gorącej herbaty w domku w Queimadas sprawiała, że kilometry mijały błyskawicznie.


Praktyczne porady
- Zabierz dobrą kurtkę przeciwdeszczową: Nawet jeśli w Funchal świeci słońce, w górach pogoda zmienia się błyskawicznie. Las Laurissilva zatrzymuje chmury i wilgoć.
- Odpowiednie buty: Podeszwa z dobrym bieżnikiem to podstawa. Kamienie bywają śliskie, a na ścieżce zbiera się błoto i kałuże.
- Latarka (najlepiej czołówka): Smartfon da radę, ale czołówka uwalnia ręce, co jest bardzo przydatne podczas przeciskania się przez nierówne tunele. Uważajcie na głowy!
- Bądź wcześnie: Parking na start potrafi się szybko zapełnić. Przybycie rano to też mniejsze mijanki na węższych odcinkach szlaku.
Podsumowanie

Levada do Caldeirão Verde to naszym zdaniem jeden z tych szlaków na Maderze, których po prostu nie można pominąć. Choć wędrówka wymaga zarezerwowania dobrych kilku godzin i pokonania kilkunastu kilometrów, to majestatyczny wodospad na końcu rekompensuje każdy krok. To idealna opcja, by poczuć potęgę tutejszej natury, zagubić się na chwilę w prastarym lesie i na własnej skórze doświadczyć tego niesamowitego, dżunglowego mikroklimatu. To wyspiarski klasyk, który zostaje w pamięci na bardzo długo.
Poznaj z nami inne szlaki na Maderze.

Dodaj komentarz